Puszczyk na skraju lasu

Spotkania z sowami wywołują dreszczyk emocji. Te piękne i okazałe ptaszyska zawsze wzbudzają mój podziw i respekt. Spotkanie małego puszczyka było jak urodzinowy prezent od natury.

Drogą na skraju lasu chodzimy codziennie na spacer z psem. Wędruje nią zresztą wielu właścicieli czworonogów. Jakiś czas temu na jednym z drzew zauważyliśmy sporych rozmiarów budkę lęgową z ogromnym otworem wlotowym. Zażartowałam, że to chyba na sowy... I oto, na początku maja zauważyłam, że coś się pojawiło w ogromnym otworze budki. Obiektyw aparatu nie kłamał:  w okrągłym oknie siedział puszczyk. Siedział bez ruchu i ze stoickim spokojem patrzył w dal. Zrobiliśmy mu zdjęcie z drogi, którą szliśmy i oddaliliśmy się, żeby go nie niepokoić. Od tej pory widywaliśmy go regularnie, rano lub wieczorem wędrując na spacer.
Ten widok towarzyszył nam przez kilka ranków i wieczorów
Ten widok towarzyszył nam przez kilka ranków i wieczorów
Okazało się, że to była ona... Kilka dni temu, zauważyłam, że wylot budki puszczyka jest zatkany innym kolorem. W obiektywie aparatu objawiło nam się pokaźnych rozmiarów pisklę puszczyka. Dreszcz emocji przeszedł po plecach. Oczywiście nie zmieniliśmy swojej lokalizacji i pozostając na drodze, mąż zrobił zdjęcie osobliwemu maleństwu. Jest cudne. Być może dostrzegło nas, bo wzrok zapewne odziedziczyło po mamie. Wyglądało na zainteresowane naszą trójką (z Barim), ale tego już nie sprawdzimy dokładniej, bo respektując zasadę nie zbliżania się do piskląt pozostawiamy małego puszczyka w spokoju w jego dziupli. Lada dzień szara kulka zapewne wyturla się z bezpiecznego schronienia i wyląduje  pod drzewem.
Sowie maluchy, zwane podlotami, tak mają, że jeszcze nie umiejąc wznosić się w powietrze, zwiedzanie świata zaczynają od pełzania po ziemi w pobliżu gniazda. To bardzo niebezpieczny dla nich okres. Bezbronnym pisklętom zagraża wówczas nie tylko każdy okoliczny dziki zwierz czy kocur albo pies,  ale także i człowiek, który kierowany ciekawością czy chęcią ratowania pisklęcia zabiera go do domu, czy przenosi w inne miejsce. Nie wolno tego robić!
Sowie pisklęta powinny dorastać tylko pod okiem swojego rodzica i przejść wszystkie cykle rozwoju na łonie natury. Oby skraj naszego lasu okazał się bezpieczny dla małego puszczyka! Zoja Żak
Co go czeka po wyjściu z bezpiecznego domku?
Co go czeka po wyjściu z bezpiecznego domku?
Czytaj też o wizycie sowy uszatki w naszym ogrodzie

Dodaj komentarz