Uczta krogulca

Tego jesiennego popołudnia pracowałam w domu. Kiedy spojrzałam przez szybę w drzwiach na werandę, oniemiałam: niemal tuż za szybą, przy budzie Bariego siedział jakiś drapieżnik i oskubywał z piórek małego, martwego już ptaszka (kolor upierzenia wskazywał, że upolowaną zdobyczą był mazurek). Drapieżnik rozglądał się czujnie, ale nie spłoszyły go odgłosy szczekania psów z sąsiednich ogrodów, a nawet szczeknięcie Bariego przesłane psom sąsiadów w odpowiedzi... Drapieżnik kontynuował przygotowania do obiadu, a ja gorączkowo uruchamiałam aparat z funkcją kamery. Byłam co nieco zdenerwowana i ogromnie przejęta tą niezwykłą wizytą. Krogulec, bo to był on z całą pewnością zaczął pożerać oskubanego  ptaszka. Wszystko trwało kilka minut. Udało mi się zarejestrować większość tej biesiady, jest jednak dość monotonna. Końcowy etap jego uczty jest najciekawszy. Najmocniejsza scena jest pod koniec filmiku. Dlatego obejrzyjcie go do końca!
To nie była pierwsza wizyta krogulca w naszym ogrodzie. Kilka miesięcy wcześniej uwieczniliśmy na zdjęciu drapieżnika pod sosną w kącie naszego ogrodu (fot. na górze wpisu). Najwyraźniej w okolicy zagnieździła się krogulcza rodzina...  

Dodaj komentarz