Nie lekceważcie porzeczek!

Spójrzcie porzeczkom prosto w twarz: czerwone, czarne, różowe, białe -  mają wszystko, co nas może wzmocnić, chronić przed przeziębieniami jesienią i zimą, ożywić, dodać energii, poprawić koloryt naszej cery, bo wszystkie są bogate w witaminę C oraz  A.
Uwaga! Ważne dla tych, którzy czas długi muszą spędzać przed ekranem komputera - spożywanie owoców i warzyw zawierających prowitaminy A, czyli generalnie tych w kolorze pomarańczowym oraz czerwonym,  wpływa korzystnie na nasz wzrok. Nie lekceważcie porzeczek!
Można je dodawać do tzw. szejków ( dawniej pisało się shake, obecnie "szejk"  malinowo-porzeczkowy stanął na równi z szejkiem od szybów naftowych, no takie czasy ).  Szejki ze słodkich owocow malin, jagód, bananów dobrze jest złamać małą garstką porzeczek. Owocowy szejk nabierze ekspresji.
Podam wam teraz przepis na placek z czerwoną porzeczką. Porzeczka w procesji wypieków z owocami umiejscawia się gdzieś tak pośrodku sezonu wiosenno-letnio-wczesnojesiennego: pochód zaczynają placki z rabarbarem (mniam, mniam ), potem idą truskawki, czereśnie, jagody...i  porzeczki właśnie.  Po nich nastają te wspaniałe biszkopty z wiśniami,  po wiśniach szarlotki z wczesnych antonówek, drożdżowe z węgierkami itd...
Wracam do porzeczkowca. Przepis należy do grupy receptur, których większość chyba nie cierpi ( ja też ): 125 g czegoś zmieszać z 550 ml czegoś... Jak w aptece. Mniej więcej tak wygląda podział Europy jeżeli idzie o książki kucharskie. Pierwsza szkoła ( szczególnie niemecka i angielska ) trzyma się systemu laboratoryjnego ściśle i perfekcyjnie: gram, miligram, mililitr, Ciarki po plecach przechodzą...
 Druga, tzw. szkoła fantazyjna, czyli na oko, na tzw, czuja. Weź, powiada autor (ka) łyżkę, szklankę, beczkę,  garść itd. Nikt jednak nie wie czy idzie o łyżkę wazową czy od herbaty, czy idzie o szklankę taką wysoką, właśnie do szejków, czy jakąś skromniejszą. Znacie tę szkołę? Jasne! W tej szkole króluje intuicja, która jeżeli idzie o wypieki, nie zawsze się sprawdza, niestety. Dlatego premierowy przepis pochodzi ze szkoły tzw. aptekarskiej i dedykują go farmaceutom.
To ciasto robiłam dwa razy w życiu. Po prostu byłam ciekawa jak smakuje domowe ciasto z porzeczkami, bo nigdy takiego nie piekłam. Przygotowanie ciasta jest dość czasochłonne,  ale placek jest oryginalny i naprawdę pyszny.
Potrzebne są:
Forma o średnicy 26 cm
ciasto:
200 g mąki
100 g masła
100 g cukru ( dobrze jest użyć cukru brązowego )
1 jajko
masa:
500 g czerwonych porzeczek
125 zmielonych migdałów ( najpierw całe migdały trzeba namoczyć, zdjąć skórkę, zmielić )
3 jajka
4 łyżki stołowe ( takie od zupy ) cukru-pudru.
Przystępujemy do dzieła:
Przesiać mąkę, Zagnieść ciasto z masłem, cukrem i jajem. Zagniecione ciasto zawijamy w folię i wkładamy na dwie godziny do lodówki. ( Po dwóch godzinach wyjmujemy i pieczołowicie wykładamy na blaszkę ).
Porzeczki płuczemy, oddzielamy szypułki i pozostawiamy na sicie, by trochę ociekły z wody.
Trzy żółtka ubijamy mikserem z połową cukru.
Białka z resztą cukru ubijamy na sztywną pianę i łączymy z masą żółtkowo-migdałową. D tego dodajemy zmielone migdały delikatnie mieszając. Wykładamy na ciasto. Na to idą porzeczki.
Piec nastawić na 200 stopni Celsjusza bez termoobiegu lub 180 z termoobiegiem, pozwolić mu się nagrzać.
Ciasto wkładamy i pieczemy 40 minut. Po upieczeniu pozostawiamy 10 minut  w blaszce, aby troszkę się ostudziło.
Posypujemy cukrem-pudrem.
Smacznego!
 Przepis otrzymałam dwa lata temu od sympatycznej Ilony Raupp z Karlsruhe
Zielara

2 komentarze(y)“Nie lekceważcie porzeczek!”

Dodaj komentarz