Czarny bez(cenny)

  Czarny bez to nie czarna owca na ziołowisku! – Tylko zostaw trochę ptakom! – rzuciła Zojka, kiedy szłam zerwać trochę czarnych jagód bzu (Sambucus nigra) w jej ogrodzie. Pewnie, że zostawiłam, bo to znakomita przekąska dla: kosów, drozdów, szpaków, zięb, muchołówek i kapturek, czyli niejakich pokrzewek czarnołbistych albo czarnogłowych... Uff! Tyle znalazłam ptasich amatorów czarnego bzu w źródłach. Bo jak się wejdzie między wrony, czyli do ogrodu ptasiarzy, respektować trzeba pewne zasady. Podkradzione ptakom owoce zostały zużyte na nalewkę, którą nastawił Grzegorz. Nalewka będzie nabierać mocy przez najbliższe tygodnie i miesiące. O rezultatach napiszę, obiecuję! Czarny dziki bez  nie jest czarną owcą na ziołowisku – powtarzam! Choć skromny z natury, gdzieś przycupnięty na poboczach, przytulony do muru, na skarpie, nieśmiało rosnący  na brzegu lasu, na wysypiskach albo terenach ruderalnych, należy do krzewów (bo rzadko jest drzewem), o którym nie zawahałabym się powiedzieć „wierny przyjaciel człowieka”. Teraz jest czas jego pełnej dojrzałości,  nasza ostatnia szansa na pozyskanie jagód!  Chyba ostatni moment, kiedy można jeszcze pozyskać jagody, o ile nie ubiegły nas ptaki (patrz wyżej). Uwaga! Świeżych owoców nie wolno zjadać! Nie jesteśmy ptakami! Pestki owoców bzu czarnego, gdy dostaną się do naszego żołądka pod wpływem pewnych enzymów wydzielają szkodliwy kwas cyjanowodorowy. Surowe owoce wykazują silne działanie przeczyszczające, odwrotnie niż suszone, które z kolei pomagają przy biegunkach.    Kiedyś sok z owoców czarnego bzu znajdował sie w zestawie babcinej apteczki. Był taki, pamiętam, zestaw mojej Babci, obowiązkowy: sok malinowy, sok z czarnego bzu, kwiat lipy, mięta, jagody borówki czernicy... Namawiam do kupna (boję się namawiać do zrobienia, choć grono domowych eksperymentatorów przeróżnych różności zwiększa się, co można stwierdzić surfując po Internecie. Dla niemających na nic czasu  – pozostaje kupno w sklepie ze zdrową żywnością albo aptece. Zalety soku z jagód czarnego bzu nie są znowu takie skromne: pomaga przy przeziębieniach (napar z kwiatów również), grypie, anginie, obniża gorączkę. łagodzi dolegliwości reumatyczne i napięcia nerwowe. Ważne dla osób pracujących w pozycji siedzącej! Przetwory z owoców czarnego bzu regulują przemianę materii. Wzmacniają system odpornościowy. To silny antyoksydant – obniża działanie wolnych rodników. Zawierają potas (dobry dla „krążeniowców”) i selen (pierwiastek ważny w profilaktyce antyrakowej). I mają sporo witaminy A. Na koniec kilka praktycznych wskazówek przydatnych w przypadku samodzielnego „przetwórstwa” bzu czarnego: - owoce można pozyskiwać ze stanu dzikiego pod warunkiem, że krzak jest oddalony od ruchliwych dróg; - owoce zbieramy przy słonecznej pogodzie; - koniecznie oddzielamy niedojrzałe jagody; - z baldachów bardzo wygodnie ściąga się jagody widelcem; - jeżeli chcemy je zamrozić, odpowiednią temperaturą jest -18 stopni; - suszymy jagody w temp do + 40 stopni Celsjusza i najlepiej przy otwartym piekarniku; - jeżeli chcemy zrobić konfiturę, dżem, sok itd. wpisujemy hasło w Google i dokonujemy bolesnego wyboru, który przepis wybrać...   W kontekście nazewnictwa dzikiego bzu czarnego – a jest tych nazw niemało, co świadczy o przyjaźni, jaką człowiek na przestrzeni wieków darzył tę roślinę – bzowina, hyćka, hyczka, holunder, zaintrygowała mnie jedna nazwa: gołębia pokrzywa. Czy jakiś ptasiarz może powiedzieć coś bliższego na ten temat? A w następnym wpisie znowu będzie o berberysie. Zapraszam! Zielara 
   

Dodaj komentarz